Szwajcarskie eldorado w cieniu Eigeru
6 – 15. 03. 2026.
Dziewica, Eiger, Mnich – czyli Wielka Trójka Jungfrau Ski Region, pokryta gęstą siatką nartostrad, wyciągów i kolejek. W sumie ponad 200 km tras narciarskich w dwóch dolinach i trzech pasmach górskich. Tyle statystyka i charakterystyka ,potwierdzająca opinię, że znaleźliśmy się w szwajcarskim eldorado.
Po kilku latach przerwy prezes Andrzej zawiózł kuszetkowym autokarem narciarski oddział Grupy Agrykola do Lauterbrunnen, świetnej bazy wypadowej do Wengen, Scheidegg i Grindelwald.
A tam, gdzie nie spojrzysz, doskonale przygotowane trasy, wszystkie powyżej 2000 metrów i z niesamowitą panoramą Alp. Do wyboru, do koloru. Można było poczuć się zawodowcem na słynnej trasie zjazdowej do Wengen /4,5 km/, na której rekord prędkości wynosi 158 km na godzinę. Ale bez przesady, my jeździmy dla przyjemności, chociaż adrenalina buzuje. Warto wspomnieć o Piz Gloria na szczycie Schilthorn/2970 m/. Tu w schronisku w obrotowej restauracji nakręcono 1969 r. film „W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości” z Bondem w głównej roli. Stąd także zjeżdża się na nartach.
Mieszkaliśmy w hotelu Jungfrau, którego właścicielem jest Hindus, ale dbający o dobre samopoczucie miejscowych Szwajcarów. Przejawiało się to m.in. w rygorystycznym przestrzeganiu ciszy nocnej po godzinie 22, kiedy nasze spotkania i tańce dopiero się rozkręcały na cały regulator. We włoskich Dolomitach nie do pomyślenia. Ponarciarskie pląsy z okazji…/np. Dnia Kobiet/, zazwyczaj huczne, obchodziliśmy przy ściszonych rytmach, serwowanych przez dyskdżokeja Mietka. Ale tradycja święta została uszanowana: panie obdarowano kwiatkiem i kosmetykiem.
Jak zwykle wzruszający był wieczór piosenek. Prezes prosi przed każdym wyjazdem o zabranie śpiewnika. Nie wszyscy to słyszą. Ale wcale się nie dziwię, gdyż taka książka z tekstami jest cięższa niż but narciarski. Jednak repertuar mamy już w głowie po tak wielu wyjazdach. Julkową gitarę wspomagali dzielnie tenory Michała i Felka z pomocą pozostałych uczestników wieczoru.
W drodze powrotnej zahaczyliśmy o deszczowe Berno, stolicę kraju. A potem Warszawa, Wojskowe Powązki i wzruszające pożegnania. Nowy sezon narciarski już niebawem.
ww











